Przedsiębiorca też człowiek

Jacy jesteśmy my – przedsiębiorcy, na zewnątrz? Co widzą inni? Ludzi silnych, zdeterminowanych i aktywnych. Walczących z kolejnymi plagami egipskimi. Nawet jeśli opowiadamy o swoich potknięciach, to żeby uwypuklić to, jak przekuliśmy je na sukces. O trudach mówimy, żeby pokazać, że je pokonaliśmy. Szukamy rozwiązań. Uczymy się nowych rzeczy. Jesteśmy proaktywni i walczymy o życie na własnych zasadach.

Och! Ojej! Jacy mi jesteśmy wspaniali. My właściciele biznesów. Aż się poczułam 3 cm wyższa od tej wspaniałości…

Co jest w środku?

Na zewnątrz nie widać całego obrazu. Widać tylko okładkę, która jest projektowana przez każdego z nas mniej lub bardziej świadomie. Na zewnątrz nie widać rozdzierających dylematów, lęków o jutro, poczucia bezradności. A to przecież też nam często towarzyszy. Bo przedsiębiorca też człowiek.

Zdrowie psychiczne

Tak. To jest temat tego tekstu. Kilka dni temu obchodziliśmy Dzień Zdrowia Psychicznego. Na FB obserwuję jedną z kobiet, która bierze udział w wyzwaniu, które ma promować troskę o zdrowie psychiczne. Coraz więcej osób mówi o tym, że żyje z depresją. Sama dotknęłam tego tematu we wpisie Mastermind pomimo ograniczeń. Może wreszcie zdrowie psychiczne przestanie być traktowane jak tabu? A może znowu wychodzi ze mnie marzycielka?

Co wyczytałam w danych?

Na szybko znalazłam dwie statystyki z Badania EZOP. Jedna mówi o tym, że niemal co 4 osoba w Polsce, w jakimś momencie swojego życia doświadczy zaburzeń psychicznych. Druga, że na depresję choruje w Polsce 3% populacji.

Jak to rozumiem?

Oczywiście, na skróty. Przecież nie mam czasu wgryzać się w ten temat. Mam firmę do ogarnięcia! Większość informacji liżę po wierzchu i wypluwam, jeśli są gorzkie.

Na skróty rozumiem te dane tak, że nie wiem co się zalicza do zaburzeń psychicznych, poza tym ja jestem normalna, więc na pewno będę w tych pierwszych 3 osobach, a nie tą czwartą. A po drugie 3% ludzi z depresją, to nic wielkiego. 3% to prawie jak błąd statystyczny. Mogę nikogo takiego nie znać, a co dopiero, że niby mi miałoby się coś takiego przytrafić?

Czyli nie ma problemu?

Z drugiej strony kołacze mi się po głowie „informacja”, że co 5 człowiek (czyli 20%!) ma zaburzenia nastroju. Bij, zabij – nie wiem, skąd to trafiło do mojej głowy. Ale 20% brzmi już całkiem groźnie.

O co chodzi z tym zdrowiem psychicznym?

Chodzi o to, że każdy z nas je ma. Przedsiębiorca też, chociaż wydaje się, że jest zrobiony ze stali, wizerunku i konta bankowego. Zdrowie psychiczne jest nieodłącznym elementem zdrowia jako takiego. To nie jest osobny byt. Inna jednostka. Osobna szuflada. To trudne do zobaczenia gołym okiem, ale niezwykle ważne organellum stanowiące część każdego człowieka. To, że czegoś nie widać, nie oznacza, że tego nie ma.

Chodzi też o to, że zdrowie psychiczne często jest ignorowane tak długo, aż nie okuleje. Pod wieloma względami zaczynamy żyć bardziej świadomie. Wiadomo już, że palenie szkodzi. Że trzeba się ruszać. Że wodę trzeba pić i jeść 5 porcji warzyw dziennie. I niby wiadomo, że ze stresem trzeba walczyć, ale bardziej dlatego, żeby plecy nie bolały i serce nie wysiadło. Nie wiem, czy ktokolwiek myśli o tym, żeby nie skończyć z depresją lub atakami paniki. A jedno i drugie może pojawić się w odpowiedzi na silny lub długotrwały stres.

Co wpływa na zdrowie psychiczne przedsiębiorcy?

A co nie wpływa?! Serio. Lista nie ma końca – pandemia, podatki, konkurencja, czy zamkną szkoły czy nie zamkną, czy wystarczy na wynagrodzenia dla pracowników, a co jak kolejna zajdzie w ciążę, a jeśli się nie sprzeda, o co chodzi z tym GTU, czy wprowadzą kolejną tarczę, czy towar dojdzie na czas, czy kupujący zapłaci w terminie, a jak będzie kontrola z urzędu, znowu nie starczy na podatek, a oni w tych internetach to same sukcesy odnoszą, znów się muszę czegoś nauczyć, jestem niewystarczająco dobry, za dużo pracuję, za mało się staram, o! nowa książka – muszę koniecznie przeczytać, żeby nie zostać z tyłu!

A to tylko kilka linijek tekstu zaczerpnięte pipetą z rzeczywistości wokół nas.

Najlepsze czasy to najgorsze czasy

Żyjemy w najlepszych czasach w historii świata. Mamy medycynę, technologię, dostęp do wiedzy. Ale jednocześnie doświadczamy najliczniejszych ataków na naszą psychikę, które dzieją się non stop i w białych rękawiczkach. Dla zdrowia psychicznego moim zdaniem to są bardzo złe czasy…

Reklamy, które w znakomitej większości tworzą fikcyjne potrzeby i generują frustrację. Bo bez tego nie kupisz.

Informacje. I często pseudoinformacje. Zewsząd. Z radia. Z telefonu. Z billboardu. Z maila. Z telewizora, jeśli jeszcze go masz. Trudne do zweryfikowania. Często sprzeczne. W ilości znacznie większej, niż niezbędna do funkcjonowania. Wdzierające się do głowy, nawet jeśli o nie nie prosisz.

Decyzje. Setki decyzji każdego dnia. Co odpisać klientowi? Jak napisać tego posta? Kupić ten kurs czy nie kupić? Zamówić teraz czy później? Czy ta bluzka będzie dobrze wyglądać w kamerze? Jaką ustalić cenę? Zadzwonić czy nie? Odebrać czy nie? Na obiad pizza czy kanapki? Wierzyć w to, czy w tamto? Miliony mikrodecyzji, które są skutkiem zwiększonej dostępności. A każda z tych decyzji obarczona ryzykiem i pochłaniająca naszą energię.

Porównanie. Trawnik u sąsiada jest bardziej zielony wtedy, kiedy go widać. Jeśli nie wiesz, co u niego rośnie – nie ma problemu. A my dzisiaj zaglądamy do wielu ogródków. Nawet nie musimy przekraczać progu własnego domu. Wystarczy wziąć telefon do ręki. Ten miał milionową sprzedaż. Tamten żyje z dochodów pasywnych. Ona przemawia do Ciebie o tym, że książkę można napisać w miesiąc albo nawet 4 dni, jak się jest ekspertem w danej dziedzinie. Sława, bogactwo i szczupłe łydki. Jak tak sobie popatrzę, to mam ochotę moją doniczkę z lekko ususzoną paprotką schować głęboko do szafy. I siebie przy okazji też. Ja nawet trawnika nie mam, a co dopiero, żeby TAKI!

Szturchanie patykiem

Każdy z tych bodźców coś nam robi. Coś w nas zużywa. Kiedy patrzysz na maratończyka, to nie dziwi Cię, że go bolą mięśnie, że po biegu jest wykończony. Ale jak podbiegniesz do tramwaju, to już zmęczenie wydaje się nie na miejscu. A teraz podbiegnij do niego 20 razy. I jak?

Oddziaływanie na psychikę porównałabym do szturchania patykiem. Takie niby nic. Delikatnie. Czasem niezauważalnie nawet. Jak ktoś, kto przechodząc obok, lekko zahaczy o Ciebie siatą z biedry. Niby nic. Ale pomnóż tego kogoś razy 20. Te siaty razy 1000. Codziennie. To już zakrawa na tortury.

Tempo zmian i dostęp do informacji właśnie to robią naszym głowom. Szturchają nasze układy nerwowe raz za razem. Raz za razem. Na kolesia z siatą pewnie zareagujesz. A czy reagujesz na bodźce, którymi tryka Cię rzeczywistość?

Po pierwsze, nie szkodzić…

To fragment przysięgi Hipokratesa, którą składają lekarze. Moim zdaniem powinna to być też przysięga składana samemu sobie. Szczególnie, kiedy prowadzi się własną firmę i całość odpowiedzialności spoczywa na jednych barkach.

Po pierwsze, nie szkodzić SOBIE. To zobowiązanie przekłada się na różne działania, które można nazwać profilaktycznymi:

  • Ograniczaj sobie bodźce i dostęp do informacji. Nie potrzebujesz aż tyle!
  • Świadomie wybieraj treści, którym pozwalasz wejść do swojej głowy. Tak jak wybierasz jedzenie, które wkładasz do ust. Wystrzegaj się gównianej pożywki jak koronawirusa.
  • Błahe decyzje podejmuj szybko. Nawet jeśli się pomylisz, to jakie to ma znaczenie?
  • Wygospodaruj czas, żeby być offline.
  • Wygospodaruj czas na to, żeby robić coś, co daje Ci radość, co Cię bawi.
  • Wygospodaruj sobie czas, żeby pobyć w samotności.
  • Zadbaj o swój komfort – żeby Ci było ciepło i wygodnie.
  • Eliminuj i ograniczaj. Rezygnuj i redukuj. Ze wszystkiego, czego jest w Twoim odczuciu za dużo.
  • Unikaj ludzi i treści, które źle wpływają na Twoją samoocenę. Zbanuj. Zablokuj. Przestań odwiedzać.
  • Mów do siebie życzliwym głosem.
  • Nie katuj się za to, że masz w sobie wewnętrznego krytyka. On chce coś ochronić, nieporadnie o Ciebie zadbać. Daj mu ciepłej herbaty, jak będzie siorbać, to nie będzie gadać 😉
  • Proś o pomoc wprost. I nie wtedy, kiedy już się złamiesz, ale po to, żeby się nie złamać.
  • Reaguj na przekroczenie Twoich granic. Nie musisz od razu dawać w pysk. Wystarczy, że powiesz „Szturcha mnie Pani torebką. Bardzo mi to przeszkadza”. Nie każdą batalię wygrasz. Walka o siebie jest procesem, a nie serią jednorazowych zwycięstw.
  • Jedz czekoladę. Czekolada jest dobra.

Ładna lista z tego wyszła. Wybierz jeden punkt i zacznij go realizować. No dobra. Wybierz dwa. Bo ten pierwszy to pewnie o jedzeniu czekolady.

Twoje zdrowie w Twoich rękach

Nikt za Ciebie nie zadba o Twoje zdrowie psychiczne. Mogą się o Ciebie martwić. Mogą się troszczyć. Jednak odpowiedzialność jest po Twojej stronie i w Twoich rękach. Może jeszcze nie wiesz, jak to jest obudzić się rano w otulającej wilgotną szmatą rzeczywistości. Może nie znasz lęku odbierającego zdolność do odpisania na maila. Mam nadzieję, że nigdy tego nie doświadczysz. Obawiam się jednak, że wygrana jest po stronie kasyna tak długo, jak długo grasz według jego zasad.

Zmień zasady. Wyjdź z kasyna. Zacznij kształtować to, na co masz wpływ w taki sposób, żeby Twoje zdrowie psychiczne było dziarskie i rumiane. Silne i odporne. Zdolne do przeżywania nawet silnych emocji bez dążenia do autodestrukcji.

Przedsiębiorca też człowiek

Wiem, że w internetach widać przedsiębiorców, którzy odnoszą sukcesy. Są uśmiechnięci. Porażki przekuwają na lekcje. Myślą i bogacą się od samego myślenia. Pamiętaj, że to tylko okładka. Pod spodem każdy z nich ma miękki brzuch, podatny na zranienia. Ktoś ma zgagę. Ktoś inny problemy ze snem. Kogoś zdradzono. Ktoś został okradziony. Ktoś sobie nie radzi. Kogoś zatyka trema. Ktoś nie wie co zrobić dalej. Ktoś inny boi się ryzyka.

Masz prawo do słabości. Do niewiedzy. Do lęku. Do zniechęcania. Masz prawo być chory. Masz prawo zabłądzić. Masz prawo zwyciężać. Masz prawo się cieszyć. Masz prawo chwalić się sukcesami. Masz prawo być człowiekiem we wszystkich odsłonach i ze wszystkim co masz.

Dbaj o siebie.

2 komentarze do wpisu „Przedsiębiorca też człowiek”

Dodaj komentarz