Co zrobić w tej sytuacji?

Od dwóch tygodni przyglądam się światu za oknem i w Internetach. Protesty i pandemia. Pandemia i protesty. Przyznam, że po pierwszej fali wściekłości znalazłam się w objęciach dość nietypowego stanu – dezorientacji i stuporu. Może nikt nie miał tak jak ja, ale może jest nas więcej?

Punkt zapalny

Od wydania decyzji TK obserwuję z dużą uważnością to, co dzieje się mediach społecznościowych. Najpierw zobaczyłam wpis Oli Budzyńskiej, a potem wiele, wiele innych. Zmieszałam się i wzdrygnęłam. A potem zamarłam w bezruchu. Chciałam wyrazić publicznie swoje zdanie, ale tego nie zrobiłam. Chciałam pójść na protest, ale do momentu napisania tego tekstu – nie poszłam.

Punk widzenia

Mam jasno sprecyzowane poglądy na temat przerywania ciąży. Przemyślane i ugruntowane. Nie potrzebuję nikogo do nich przekonywać. I sama nie chcę być przez nikogo przekonywana. Jednak w mojej głowie dzieje się coś takiego, że nawet teraz, kiedy mam to napisać na ekranie komputera, to te zdania utykają mi pod opuszkami palców.

Długo zastanawiałam się, dlaczego tak trudno mi wyrazić swoje stanowisko na tematy społecznie ważne i aktualne. Odpowiedź, jak zwykle, płynie ze środka – nie mam na to odpowiedniego programu.

Punkt odniesienia

Program to zbiór przekazów na temat tego, jak coś robić.* Kiedy dorastamy, obserwujemy innych. Uczymy się od nich, w jaki sposób zachowywać się i działać w określonych sytuacjach. Co to znaczy pracować. W jaki sposób się spędza święta. Ci się mówi o polityce. Jak się protestuje.

W moim domu myślą przewodnią było „robić swoje”. Działać w polu swojego bezpośredniego wpływu. W tym zakresie moi rodzice przekazali mi mnóstwo wspaniałych wzorców, z których korzystam do dzisiaj.

Punkt zwrotny

Ale pewnego wzorca nie było. Nie było wzorca na protestowanie. Na wyrażanie poglądów politycznych. Na walkę w słusznej sprawie. Nie chcę oceniać, że to źle. Nie mam o to żalu, ani pretensji. To spostrzeżenie, nie przytyk.

Kiedy udało mi się uchwycić, że ja po prostu „nie umiem w protestowanie”, to najpierw poczułam ulgę, bo odpuściło mi poczucie winy, że jestem tchórzem. Albo, że mi nie zależy. Przestałam się samousprawiedliwiać, że przecież to, że będę strajkować w środę niczego nie zmieni, a niewinni niczemu klienci dostaną swoje książki później. Że nikt tego nie zauważy, więc jaki jest sens…

A jak już przestałam czuć napięcie, to zaczęłam się zastanawiać, co z dalej zrobię ze swoją obserwacją. Czy zostanę w tym miejscu, w którym jestem? W stuporze? Czy wypracuję przemyślaną strategię zachowywania się w podobnych sytuacjach? Bo to co się dzieje, trwa i rośnie.

Punkt decyzji

Podjęłam decyzję, że będę „robić swoje” – nadal. Że obecną sytuację wykorzystam tak, jak umiem najlepiej – przemielę ją, przetrawię, przenalizuję, zsyntetyzuję i wynik moich przemyśleń przekuję na edukowanie innych. Każda sytuacja może stać się źródłem refleksji, inspiracją do nauki.

Podjęłam decyzję, że będę realizować takie działania, które w moim odczuciu mają szansę coś zmienić. Na kogoś wpłynąć. Zrobić minimalną zauważalną różnicę. Nie chcę wyrażać swojego zdania tylko dla aktu jego wypowiedzenia. Do tego są inne miejsca, niż to. Inni słuchacze.

Tutaj chcę działać w myśl wartości, w którą wierzę – że moja wolność i cudza wolność są do pogodzenia. Że możemy być różni, wierzyć w różne rzeczy, mieć różne wartości i iść ramię w ramię. Robić swoje. Nie będę Cię zatem namawiać. Urabiać. Przekonywać. Będę pokazywać Ci, co widzę i jak to rozumiem. A Ty z tego skorzystasz lub nie.

Punkt styku

Mamy programy na wiele różnych sytuacji. Jednak świat dookoła nas zmienia się tak bardzo i jest tak inny od tego, w jakim przyszło nam dorastać, że coraz częściej może nam wyskakiwać błąd systemowy „brak programu!”. To znaczy, że będziesz znajdować się w sytuacjach, na które nie masz wypracowanych żadnych reakcji, żadnych strategii. To może dezorientować. To może zatrzymywać w miejscu. I wpływać na to, co zadzieje się w prowadzonym przez Ciebie biznesie. Co wtedy zrobić?

Punkt wyjścia

Wypracuj swoją własną strategię, która będzie adekwatna do sytuacji i dopasowana do Ciebie. Kiedy zorientujesz się, że nie wiesz co zrobić, zatrzymaj się na chwilę i przemyśl:

  • Jakich emocji doświadczasz? Czy one mówią o zagrożeniu, o szkodzie, o stracie? Każda z emocji daje inną wskazówkę na temat tego, co się dzieje wokół Ciebie.
  • Jakie istnieją opcje? Co generalnie można zrobić w takiej sytuacji? Co ludzie robią? Czego ludzie nie robią? Co możesz zrealizować samodzielnie, a do czego potrzebujesz wsparcia? Tu stwórz możliwie szeroki katalog.
  • Jakimi wartościami będziesz się kierować? Co weźmiesz pod uwagę podejmując decyzję o działaniu? Co Twoim zdaniem trzeba ochronić, o co zadbać? Gdzie jest granica, której nie przekroczysz?
  • Co decydujesz się zrobić? Którą z opcji i w jaki sposób zrealizujesz?

Nie migaj się od żadnego z tych pytań. Każde z nich jest ważne i wnosi wartość do wypracowywanego przez Ciebie sposobu działania. Jeśli masz trudność z przemyśliwaniem, spróbuj zapisywania odpowiedzi. Albo porozmawiaj o tym z kimś zaufanym. Nie tkwij w dezorientacji, bo świat nie zatrzyma się w miejscu dlatego, że nie wiesz.

Punkt dla Ciebie

Zmienność świata powoduje, że możemy znaleźć się w sytuacji, w której brakuje nam scenariusza na reakcję. Brak reakcji może natomiast oznaczać, że decyzje innych ludzi będą determinować naszą rzeczywistość. Nie zawsze korzystnie. Dlatego, kiedy brakuje Ci programu na działanie, pobaw się w programistę i wypracuj własny sposób, własną reakcję. I decyduj w swojej sprawie.

1 komentarz do wpisu “Co zrobić w tej sytuacji?”

Dodaj komentarz