Jak długo żyje grupa mastermind?

Grupa mastermind jest trochę jak żywy organizm, który powołujemy do życia, który rozwija się, rozkwita, żeby finalnie umrzeć. Chociaż “umieranie” brzmi w pierwszym akapicie dość dramatycznie – to właśnie takie jest przeznaczenie grupy – zrealizować cel i przeminąć.  Grupa mastermind powoływana jest do życia w określonym celu – żeby wspierać uczestników w działaniu i osiąganiu rezultatów. Dlatego grupa żyje tak długo, jak długo realizowany jest cel jej istnienia. Po osiągnięciu tego celu – grupa w tym konkretnym kształcie może przestać istnieć (i to jest OK) albo uczestnicy mogą się umówić na realizację kolejnego wspólnego celu – wtedy grupa trwa nadal, chociaż może działać na rzecz trochę innego kierunku. 

Jak długo trwa grupa mastermind?

To oczywiście zależy. Jeśli cel, który chcecie wspólnie osiągnąć jest długoterminowy, to i grupa również może być długoterminowa. Polecam jednak zaczynać od form krótszych. Takich, które zamykają się w 3 miesiącach lub 6 spotkaniach. Dlaczego?

  1. Jest to czas, w którym jesteśmy w stanie zrealizować konkretny i satysfakcjonujący cel indywidualny związany z naszym biznesem.
  2. Jednocześnie jest to okres na tyle krótki, że ryzyko dużego spadku motywacji i zaangażowania jest mniejsze. Istnienie deadline’u pomaga większości z nas spiąć się i zmobilizować do działania.
  3. Mastermind to formuła, w której istotną rolę odgrywają relacje między uczestnikami. Kiedy dopiero zaczynamy, to zazwyczaj znamy się mało albo niemal wcale. To dotyczy szczególnie grup, które powstają i spotykają się online. 3 miesiące to czas, w którym możemy się lepiej poznać, sprawdzić jak nam się razem pracuje. Po upływie tego czasu bez dodatkowych obciążeń każdy może zdecydować – “idę w to dalej” albo “nie biorę udziału”.

Być może dla części z Was ostatni argument nie ma większego znaczenia. Jednak z mojej perspektywy wygląda to tak, że w grupie każda osoba jest ważna i jeśli kogoś w niej zabraknie – to robi różnicę. Merytorycznie i emocjonalnie. Jednocześnie, każdy ma prawo zdecydować, że jednak nie chce pracować w danym układzie. Ustalenie długości trwania cyklu na np. 6 spotkań postrzegam zatem jako zabezpieczenie dla grupy jako całości i dla poszczególnych osób indywidualnie. Jeśli po 3 spotkaniu wiem, że średnio mi się sprawdza ta formuła, to będę bardziej skłonna dopracować jeszcze 3 spotkania (bo takie zobowiązanie wobec innych podjęłam) niż “nie wiadomo ile”.

Czy grupa mastermind może żyć dłużej niż 3 miesiące?

Kiedy relacje w grupie są już ugruntowane (bo na przykład znacie się z innych kontekstów albo to kolejny cykl) to ten czas trwania może być dłuższy. Może być nawet jak umowa na czas nieokreślony (czyli spotykamy się aż przestanie działać). Takim jednak przypadku umówcie się dokładnie na to, w jaki sposób będziecie sprawdzać czy działa i w jaki sposób można rezygnować z udziału w grupie, żeby nie szkodzić innym.

Śmierć grupy

Istnieje też niestety możliwość niespodziewanej śmierci grupy, zanim jej cele zostaną osiągnięte. Do głowy przychodzą mi różne przyczyny takiej sytuacji i prawdopodobnie jest ich więcej niż te przeze mnie wymienione:

  • Niedopasowanie uczestników. Wiesz już, że w grupie mastermind istotne są relacje. Podczas wspólnej pracy może okazać się, że między poszczególnymi osobami “nie ma chemii” albo co gorsze – iskrzą konflikty. Jeśli problem stanie trudny do rozwiązania, to może zagrozić grupie. Niedopasowanie dotyczy etapu rozwoju biznesu lub nierównowagi pomiędzy tym co dajemy i otrzymujemy w zamian. Może w międzyczasie okazać się także, że siedzimy przy stole z własną konkurencją.
  • Brak realnego zaangażowania. Mastermind działa, jeśli uczestnicy są faktycznie zaangażowani w spotkania i realizację pomiędzy nimi. I czasem jest tak, że na spotkaniu wszystko toczy się fajnie. Jest energia i wymiana pomysłów. A pomiędzy spotkaniami – kicha. Wyznaczone zadania leżą odłogiem, a motywacja pikuje w dół. Wtedy łatwo znaleźć wymówkę, żeby się nie pojawić, przełożyć, nie przygotować tematu do rozpracowania.
  • Niedogadanie zasad uczestnictwa. Kiedy razem z Aśką (moją obecną partnerką mastermindową) budowałyśmy pomysł na grupę, dużo uwagi poświęciłyśmy na to, żeby wypracować zasady uczestnictwa i obecności/nieobecności. Jeszcze nie było grupy, a już wiedziałyśmy,  że obecność jest obowiązkowa na każdym spotkaniu. Wyszłyśmy z założenia, że jeśli komuś to nie pasuje, to nie pasuje też do naszej wizji. Wypracowałyśmy też zasady dotyczące tego, w jaki sposób można zrezygnować z grupy w trakcie jej działania. Zapraszając innych, otwarcie mówiłyśmy o tych ustaleniach, pokazując co możemy negocjować a co nie. Uznałyśmy, że takie postawienie sprawy jest ważne, ponieważ wchodzimy do różnych grup z niewypowiedzianymi oczekiwaniami i przekonaniami na temat tego jak współistnieć. A one potrafią być różne i wzajemnie sprzeczne. Nazwanie zasad wprost znacznie ułatwia pracę.
    Takie “przypadki” mogą zdarzyć się każdemu. Ważne, żeby potraktować je jako naukę i nie dyskredytować pracy z innym w zgeneralizowany sposób  (“te mastemindy są do bani”).  Prowadząc biznes, szczególnie jako soloprenerzy, potrzebujemy wsparcia i wymiany myśli, żeby rozwijać się i ładować baterie. Jest takie powiedzenie z internetowe dotyczące upadku i poprawiania korony. “Uschniętej grupy” nie traktujmy jako osobistej porażki. To tylko jeden z etapów.

Podsumowanie

Grupa mastermindowa może żyć chwilę lub bardzo długo. Możemy na to częściowo wpływać przygotowując się do zbudowania takiej grupy i odpowiednio dobierając ludzi i cele. Długowieczna grupa nie jest jednak jednoznacznie “lepsza” od grupy krótkodystansowej. Wszystko zależy od tego, co chcemy osiągnąć. Najważniejsze jest to, żeby grupa dawała korzyści wszystkim jej uczestnikom w myśl zasady “wygrana-wygrana” i umożliwiała skuteczne realizowanie celów indywidualnych każdej zaangażowanej osobie.

Jeśli masz jakieś refleksje lub pytania po przeczytaniu tego artykułu, zachęcam do komentowania. Będzie mi również bardzo miło, jeśli udostępnisz ten tekst swoim znajomym.

A jeśli szukasz grupy mastermindowej? Wskakuj na Facebooka do naszej grupy MasterMind w praktyce.

Dodaj komentarz