Uważaj o co prosisz…, czyli jak zgłaszać problem w grupie mastermind?

Kilka dni temu uczestniczyłam w webinarze prowadzonym przez Martę Idczak. Opowiadała o 6 błędach popełnianych podczas komunikowania marki na fanpejdżu. Popełniam oczywiście wszystkie sześć, ale skupić chciałabym się na jednym z nich. Wykorzystam go jako case study na temat tego jak zgłaszać problem w grupie mastermind. Ok?

Podczas swojego webinaru Marta powiedziała, że marka powinna być spójna. Ja jako marka osobista i moja marka „MasterMind w praktyce” powinny być łatwo identyfikowalne jako „to samo” lub chociaż zgodne ze sobą. I tu pojawiło się pojęcie identyfikacji wizualnej. A za nim moja wewnętrzna rozterka „ale jak to?”. Przyjęłam pewną stylistykę w działalności związanej z grupami mastermind. Mam logo, kolorystykę, wzór grafiki, fonty i inne tego typu bajery. Ale mastermindy to jedna z moich działalności. Poza tym jestem trenerką biznesu i konsultantką w organizacjach – to jest inna rola, inna grupa docelowa. W tym przypadku również wypracowałam sobie logo, kolorystykę i tak zwane bajery –  oczywiście, że inne!

Fundament wartości jest wspólny, ale identyfikacja wizualna już nie. Słuchając Marty, zaczęłam zadawać sobie pytanie, czy tak może być i czy ja przypadkiem nie popełniam właśnie jakiegoś fatalnego błędu, który doprowadzi mnie do totalnej porażki.

Do czego służy mastermind?

Grupa mastermind to ludzie, z którymi możesz rozbrajać takie właśnie rozterki. Możesz zapytać, przedyskutować, wypowiedzieć na głos. Kiedy idę spotkać się z moją grupą , przygotowuję nie tylko problem, który mnie w danej chwili nurtuje, ale też sprawdzam w sobie, czego tak naprawdę potrzebuję od moich Dziewczyn. Jeśli tego nie zrobię, to będzie pierwsze pytanie jakie zadadzą mi, kiedy zgłoszę swój problem.

Czego potrzebujesz w kontekście zgłoszonego problemu?

To jest bardzo ważne pytanie. Najczęściej dostajemy to, o co inni myślą, że prosimy. Przeczytaj proszę to zdanie jeszcze raz, bo ono oznacza, że uzyskujemy pomoc zgodnie z przekonaniami pomagającego. I to może być coś innego, niż faktycznie potrzebujemy. Znakomitym przykładem są tutaj relacje damsko – męskie. Kiedy Ona opowiada Onemu jaki miała ciężki dzień w pracy, że szef na nią nafukał, koleżanka nie pomogła, a w ogóle to znów nie dostała podwyżki, chociaż Zosia dostała – to co zrobi On? Zapyta, czy była poprosić o podwyżkę (pytanie o fakty). Zaproponuje, żeby zmieniła pracę (propozycja rozwiązania). Zdenerwuje się z poczucia bezsilności, bo najchętniej dałby temu szefowi w dziób (doświadczy frustracji wynikającej z braku wpływu).

Co się stanie dalej?

Niezależnie od tego, którą z opcji wybierze On, Ona będzie niezadowolona. Bo nie chce rady, nie chce rozwiązania, nie chce być obroniona. Ona chce zostać usłyszana. Chce, żeby jej emocje zostały uznane. Chce zrealizować swoje prawo do bycia sfrustrowaną i do mówienia o tym głośno. Problem polega na tym, że On nie wie, że ona tego chce. Dlatego interpretuje całą sytuację w taki sposób, jaki umie. A jaki jest rezultat? Tego już chyba nie muszę komentować…

Podczas pracy z grupą mastermind jest dokładnie tak samo. Z danym problemem (możemy je nazywać wyzwaniem lub zgłoszeniem) możemy zrobić wiele rzeczy. I to po stronie zgłaszającego leży to, żeby określić czego potrzebuje. W ten sposób zwiększa swoje szanse na to, że dostanie to, po co przyszedł. To trochę jak w restauracji – jeśli nie zamówisz czegoś konkretnego, to nie miej pretensji do kelnera, że nie smakuje Ci to co przyniósł. Bo podał Ci to, co uznał za najsmaczniejsze.

A jak to wygląda w praktyce grupy mastermind?

Mamy mój przypadek. Pytanie, które kołacze mi się w głowie dotyczy tego, czy ja mogę mieć dwie różne identyfikacje wizualne, czy powinnam je mocno uwspólnić?

Siadam z Dziewczynami na poniedziałkowym mastermindze. Nadchodzi czas dla mnie. Opowiadam na czym polega problem. I tu jest właśnie to miejsce na zgłoszenie mojej potrzeby.

O co poprosić grupę mastermind?

Skupmy się na kluczowych potrzebach związanych z pracą w grupie mastermind. Zgłaszając problem mogę poprosić o kilka różnych rzeczy:

O wiedzę. Mogłabym zapytać Dziewczyny, czy ich wiedza merytoryczna dotycząca budowania marki daje potwierdzenie dla moich obaw. To jest potrzeba związana z pozyskaniem obiektywnych informacji i powszechnie uznanej wiedzy.

O doświadczenie. W tym przypadku zapytałabym je, czy mają podobne doświadczenia własne lub czy znają kogoś, kto był w podobnej sytuacji. Jak to się skończyło? To jest pytanie o praktykę, o to co dzieje się w rzeczywistości.

O informację zwrotną. Moje pytanie brzmiałoby wtedy tak „Dziewczyny, jak wy postrzegacie to, że tu mam kolibra, a tam żaróweczkę? W jaki sposób to wpływa na to, jak postrzegacie mnie jako markę?”. To byłoby pytanie o to, jakie znaczenie danemu zjawisku nadają inne osoby.

O wysłuchanie. Bo czasami potrzebuję się po prostu wygadać. Wtedy pytania dodatkowe od Dziewczyn pomagają mi nazywać to, co czuję i myślę. Że się obawiam, że nie mam pewności, że trudno mi jest nie zgadzać się z autorytetami w danej dziedzinie i robić po swojemu. Czasem mówienie o problemie powoduje, że rozwiązanie przychodzi samo.

O pomysły. Znacie burzę mózgów? To jest właśnie to. Prosząc o pomysły, proszę tak naprawdę o poszerzenie listy dostępnych opcji działania. Różnych. Na przykład: „wybierz jeden symbol, zróżnicuj kolorystykę”, „sprawdź jak to robią inni, których lubisz w sieci”, „zapytaj swoich klientów czy to dla nich problem i jak to widzą…”

O radę. To jest prośba o to, żeby każda z Dziewczyn powiedziała mi co mogę zrobić lub co ona sama zrobiłaby w tej sytuacji.

Pewnie mogłabym dalej wymieniać różne rodzaje próśb, ale nie to jest celem tego artykułu. Moja główna intencja krąży wokół mówienia wprost. Zachęcam Cię do tego, żeby nazywać i otwarcie komunikować to, czego potrzebujesz od swoich partnerów / partnerek w grupie mastermind. Jeśli nie powiesz, że potrzebujesz pomysłów albo wysłuchania, to najprawdopodobniej otrzymasz rady lub (w lepszej sytuacji) informacje zwrotne (bo do takiego rodzaju komunikacji jesteśmy w większości przyzwyczajeni). Ty skończysz z poczuciem, że nie o to Ci chodziło. A pozostali zostaną z przeświadczeniem, że to co dali z siebie nie zostało docenione. To mi pachnie zmarnowaną energią…

A jeśli jesteś po drugiej stronie?

Zrób to, co robią moje Dziewczyny. Dopytaj. Sprawdź czy dobrze rozumiesz treść prośby. Warto poświęcić na to czas, żeby potem nie strzelać kulą w płot. Jeśli zgłaszający nie umie się określić, to możesz to zrobić inaczej. Powiedz, co możesz dać (np. wiedzę) i sprawdź czy to jest ok.

Jakie są wnioski?

Jeszcze nie do końca wiem, o co poproszę Dziewczyny w związku z moją zagwozdką. Jeszcze nie mam pewności, czego potrzebuję. Dlatego będę o tym intensywnie myśleć i zadawać sobie pytanie – czy jeśli dostanę wiedzę / radę / informację zwrotną, to znajdę rozwiązanie mojego problemu? Bo tylko ja sama wiem, co jest dla mnie dobre. I to ja jestem odpowiedzialna za to, żeby to znaleźć, nazwać i sobie zapewnić. Żadnych rycerzy na białym koniu ani ciotek dobrych wróżek.

PS.

Kiedy to piszę, to już wiem, że jeśli dostanę którąkolwiek z opisanych wyżej wartości, to nie znajdę rozwiązania. Dotarło do mnie właśnie, że to czego potrzebuję to przyzwolenie na to, żeby zrobić po swojemu, nawet jeśli miałby to być błąd. Wiem już co się stanie, kiedy poproszę Dziewczyny o takie przyzwolenie, ale to już historia na zupełnie inny wpis 😊

Jeśli Twoim zdaniem ten tekst, może komuś pomóc lub rozjaśnić – będę wdzięczna za udostępnienie!

1 komentarz do wpisu “Uważaj o co prosisz…, czyli jak zgłaszać problem w grupie mastermind?”

  1. Zastanawiam się nad kilkoma rzeczami (bardzo mi się podoba Twoj wpis). Przede wszystkim czy takie przyzwolenie aby popełnić błąd, aby zrobić po swojemu..mozna dać sobie samej? Czy jak dojdziesz do momentu gdzie wszystko możesz dać sobie sama stajesz się prawdziwie autonomiczną jednostką ? Czy przestajesz potrzebować interakcji jednocześnie doświadczając samotności? Czy jak dasz komuś przyzwolenie na popełnienie błędu, na zrobienie po swojemu to przejmujesz cześć odpowiedzialności? Bo jeśli np. mowisz: ‘masz prawo do błędu,jesli nie wyjdzie to będziesz musiała ponieść konsekwencje’ to super, tylko co to wnosi? I tak zostajesz (zostaje:) sama z ewentualną porażką .

    Odpowiedz

Dodaj komentarz