Czy wypada być smutnym w biznesie?

W tym tygodniu planowałam napisać o strachu, ale to smutek wypływa na powierzchnię w różnych otaczających mnie historiach…Obserwuję świat i odnoszę wrażenie, że smutek, choć naturalny, wcale nie jest łatwą emocją. Kiedy pojawia się w kontekście osobistej straty, jest zrozumiały i akceptowany. Ale w biznesie?!

Czy to wypada być smutnym przedsiębiorcą?

W modzie jest efektywność, skuteczność, wyzwania, asertywność i parcie do przodu niczym rakieta. Rozwój, progres i patrzenie w przyszłość. Każdy chce osiągnąć sukces i być “pro”. PROfesjonalny i PROaktywny. Liczą się wyniki, statystyki i konwersje. Gdzie w tym wszystkim miejsce na smutek?

Co tracą przedsiębiorcy?

Zdarzyło Ci się coś stracić w sowim biznesie? Klienta, projekt, marzenie? To też strata, która wywołuje smutek. Oczywiście, że to nie to samo, co utrata bliskiej osoby. Ale przecież tu nie chodzi o ocenianie, co jest większe, a co mniejsze. Każda emocja jest ważna, do każdej masz prawo. I to dej obezwładniającej. I do takiej, która kładzie się ledwie cieniem.

Potrzebujemy smutku do tego, żeby się zatrzymać. Zastanowić. Zamknąć jeden rozdział, żeby możliwe stało się otwarcie kolejnego. Czasem smutek trwa chwilę. Wystarczy go zauważyć, uznać. I mija. Czasem jednak smutek oznacza żałobę. I tak. W biznesie też możemy jej doświadczać. Jeśli stracisz firmę. Jeśli pożegnasz się ze wspólnikiem. Jeśli tracisz ważny dla Ciebie kontrakt. Proces żałoby składa się z kilku etapów, nie można ich przeskoczyć. Trzeba ich doświadczyć po kolei.

Etapy żałoby

  • Najpierw pojawia się zaprzeczenie (“ten projekt jeszcze da się uratować! na pewno znajdę klientów!”).
  • Potem gniew (“to wszystko przez konkurencję! to ich wina, bo zaniżają ceny!”).
  • Targowanie się z losem (“jeśli dam z siebie więcej, to wtedy się uda”).
  • Bezsilność (“już nie wiem, co jeszcze mogę zrobić…”).
  • I dopiero na samym końcu tego trudnego procesu pojawia się akceptacja tego, się wydarzyło. Możemy wtedy pójść dalej. Tworzyć coś nowego.

Do czego potrzebny jest smutek?

Przeżywanie smutku, choć trudne, jest potrzebne. Dzięki temu zamiast tkwić w przeszłości przygotowujemy się do tego, że żyć w tu i teraz. Otworzyć się na nowe możliwości i odnaleźć nowy sposób na poszukiwanie swojej drogi. Jeśli próbujemy “zamieść smutek pod dywan” i działać jak gdyby nic się nie stało, to strata (choć utajona) pochłania energię do działania. Potrzeba siły, żeby “nie czuć”.

Moim zdaniem, zdrowiej i efektywniej jest zmierzyć się z ta emocją. Przeżyć ją. A potem pójść dalej. Rozpocząć nową pracę. Nową firmę. Poznawać nowych ludzi. Trwanie w miejscu, odsuwanie się od ludzi i świata, nie przywróci stanu sprzed straty. Jak mówią filozofowie Panta rhei (wszystko płynie).

Nie znam książki, która opowiadałaby o smutku w biznesie. Ale znam taką, która opowiada o żałobie w życiu. Jeśli potrzebujesz – przeczytaj:https://sklep.klaudiatolman.pl/sklep/e-book-ukladanka/

Smutek jest tylko jedną z emocji, które jak drogowskazy dają nam wiele informacji o nas samych w otaczającym nas świecie. Jeśli chcesz poczytać o strachu – tekst znajdziesz TUTAJ.

Dodaj komentarz